wtorek, 20 października 2015

Wycieczka nr 20: "Bo dzikość jest w nas!" czyli Dziki Zakątek

Ahoj Rowerowi Smakosze !!!

Znowu wtorek, ale jeśli regularnie czytacie naszego bloga to już wiecie, że od jakiegoś czasu jeździmy teraz we wtorki.
Pogoda nas nie rozpieszcza, sezon grypowy za pasem to i z frekwencją na naszych wycieczkach bywa różnie. Od rana przepychanki: kto może, kto nie, kto chory a kto zdrowy, czy będzie padać, czy nie, kto jeszcze w pracy, a kto już po...I tak można wymyślać milion powodów aby nie jechać, więc ostatecznie pada hasło: "zbiórka o 19:00 pod 3Pokojami", bo to już szkoda energii i palców na odpisywanie, poczekamy 15 min i ruszamy w składzie jaki się pojawi!
I tak już w sezonie jesiennym nasza ekipa podzieliła się na grupę "Twardzieli" którzy jeżdżą cały czas i na grupę "Ceniasów" którzy wymyślają powody dla których nie mogą jechać.

Podjeżdżam pod 3Pokoje a tam...Michał ??? Jaki Michał ??? (to ten z grupy "Ceniasów"), aż nie mogłem uwierzyć, chyba chce raz na jakiś czas podtrzymać honor grupy tzw." Ściemniaczy", no i super- tak trzymać!
Dobija jeszcze niezawodna Agnieszka, która chyba nie opuściła żadnej wycieczki i zawsze jest zwarta i gotowa do drogi. I to tyle na dzisiaj jeśli chodzi o obsadę.
Ustalamy w międzyczasie, że dzisiaj nie jedziemy do Centrum tylko może gdzieś po naszych rejonach bo dawno tutaj nie jeździliśmy i ostatecznie wybór pada na Dziki Zakątek w Choszczówce. No to w drogę.

Ruszamy drogami Zielonej Białołęki - Głębocka, Berensona, Ostródzka, przejeżdżamy nad kanałkiem Żerańskim, Cieślewskich, Piwoniową wzdłuż torów kolejowych i Chlubną do celu.

"Dziki Zakątek" to rozległy teren zewnętrzny ze stolikami i parasolami, oraz sala restauracyjna w budynku. Całość otoczona lasami, co daje wrażenie pobytu gdzieś daleko od Warszawy. Miejsce idealne na letni obiad, grilla, ale nie o tej porze roku, dlatego... chyba jesteśmy tu dziś jedynymi gośćmi.


Miła Pani kelnerka zaprasza nas do środka, ale my rozgrzani po jeździe wolimy usiąść na zewnątrz. Chyba nie do końca jej to pasuje, bo bedzie musiała wychodzić na dwór w taki chłodny wieczór...
Karta menu nie jest przeładowana daniami, co ułatwia wybór. Kuchnia głównie polska. Ceny akceptowalne.
Wybieramy pierogi z mięsem okraszone boczkiem i cebulą i ze szpinakiem w sosie śmietanowym z pesto - 18 zł porcja.
Czas oczekiwania ok. 15 min.
Pierogi bardzo smaczne, ciasto miękkie, farsz dobrze przyprawiony.



Miejsce bardzo fajne na rodzinny obiad i na pewno super miejsce w sezonie letnim.

Wracamy tą samą drogą. Dzisiaj nie było jakiegoś szału, cała droga to ok 22 km.


Oczywiście jak zwykle kierujemy się w stronę Corner Pub. Wchodzimy... a tam reszta ekipy rowerowej! Nie wiem czy w tym przypadku zwrot "ekipa rowerowa" nie jest nadużyciem wobec tych osób, ale...
Co Wy tu robicie? Ty miałaś być chora, ty zmęczony, ty nie miałeś czasu itd.
Ach życie...na rower wymówki, a do Corner Pub wszyscy chętni (w ciepełku, bez pocenia się, bez ruchu) :)!

Na grupę "Twardzieli" możecie zawsze liczyć. My cały czas jeździmy, testujemy dla Was lokale i to opisujemy :)!

Podążajcie naszymi ścieżkami, sprawdzajcie  miejsca w których byliśmy, kosztujcie tego, co oferują, czytajcie, komentujcie...Może Wasze opinie będą inne? W każdym razie życzymy Smacznego !!!

Do zobaczenia w kolejnych Rowerowych Smakach !!!

Ocena:
                                                                                        
Wystrój
 4 kółka
Jakość obsługi i szybkość zamówienia
 5 kółek
Wielkość porcji
 4 kółka
Jakość i smak potraw
 4,5 kółka
Ceny
 4,5 kółka



1 komentarz: