środa, 29 lipca 2015

Wycieczka nr 7: Sum w Serocku

Ahoj Rowerowi Smakosze !!!

Rozsmakowani w rybce po ostatniej wycieczce i w wakacyjnych klimatach, dzisiaj znowu postanawiamy wybrać się w okolice Jeziora Zegrzyńskiego.
Wybór tym razem pada na Serock i Zajazd pod Złotym Okoniem.
Wyzwanie trochę większe bo dłuższa trasa, więcej wzniesień i mniej przyjazna rowerzystom bo musimy poruszać się w większości ruchliwymi ulicami, ale...damy radę :)
Nasz wysiłek ma podobno zrekompensować smak i jakość potraw.

Ruszamy ku nowym smakom :)

Po ok. 1,5 godzinie i pokonaniu 27 km jesteśmy na miejscu, zmęczeni, spragnieni ale i ... głodni?

Teren wokół restauracji ładnie urządzony i zadbany - dużo zieleni, oczko wodne, piękne alejki, plac zabaw dla dzieci i...stojak na rowery!
Restauracja urządzona w stylu wiejskiej chaty - dużo drewna, kamieni, kominek, na ścianach poroża, rybie łby i wielki taras częściowo zadaszony.
Jak na środę i wieczorne godziny w restauracji jest dość sporo klientów.
W progu wita nas miła kelnerka i proponuje od razu wybór stolika oraz wręcza menu.

Menu dosyć obszerne z dużym wyborem przystawek, zup, dań bezmięsnych i mięsnych, dań rybnych, deserów i napoi czyli każdy znajdzie coś dla siebie.

Wybór pada na zupę rybną oraz polecanego suma zapiekanego w piecu węglowym. Brzmi smakowicie.
Po ok. 20 min. dostajemy wszyscy zamówienie czyli norma zachowana.
Zupa rybna idealnie doprawiona z bardzo duża ilością kawałków sandacza i dosyć spora porcja.
A teraz na stół wjeżdża na gorących półmiskach sum zapiekany w piecu węglowym schowany pod pierzyną śmietanowo - pomidorową z duszonymi grzybami i cebulą. Aromat uniósł się niesamowity.
Sum wyborny - świeży i delikatny w smaku w połączeniu z sosem i grzybami rozpieszcza nasze podniebienia. Porcja tak duża, że ciężko jest zjeść to jednej osobie.


Mmm...warto było pokonać taką trasę dla takich smaków.



Mniej przyjazny na końcu był rachunek. Za porcję suma trzeba zapłacić ok. 40 zł, a biorąc zupę, drugie danie i napój trzeba się liczyć z wydatkiem ok. 70 zł, ale smak i wielkość porcji rekompensuje taki rachunek.

Restauracja godna polecenia przez Rowerowych Smakoszy - www.zlotyokon.pl

No cóż, rozsmakowani musimy znowu pokonać 27 km, wracamy :(

Do zobaczenia za tydzień w kolejnych smakach.

OCENA:

                                                                                        
Wystrój
5 kółek
Jakość obsługi i szybkość zamówienia
5 kółek
Wielkość porcji
5 kółek
Jakość i smak potraw
5 kółek
Ceny
4 kółka



środa, 22 lipca 2015

Wycieczka nr 6: Halibut w Białobrzegach

Ahoj Rowerowi Smakosze !!!

Dzisiaj zaczynamy naszą pierwszą wycieczkę z serii Rowerem po Smakach.

Ładna pogoda, lipiec, dobre nastroje więc dla poczucia wakacyjnego klimatu pada propozycja trasy gdzieś nad wodę. Gdzie w okolicach Warszawy można poczuć taki klimat...no oczywiście nad największym sztucznym zalewem czyli nad Jeziorem Zegrzyńskim a tam w Białobrzegach prosty, skromny Bar Laguna.
No to ruszamy :)
Po około 1 godzinie i 15 minutach i pokonaniu 20 km jesteśmy na miejscu.
Kalorie spalone, apetyty wzmożone...zaczynamy.



Bar znajduje się przy samej ulicy, na zewnątrz taras z kilkoma stolikami, wewnątrz prosty i minimalistyczny wystrój. Dla chcących więcej spokoju i ciszy można zejść na niższy, zewnętrzny poziom gdzie w otoczeniu zielni i drzew znajdują się kolejne stoliki i gdzie gwar ulicy cichnie.

Składamy zamówienia przy barze. Wszyscy z polecenia wybieramy smażonego halibuta z różnymi dodatkami jak pieczone ziemniaki, frytki, różne rodzaje surówek typu kapusta, ogórek, brokuły itp. Ceny przyjazne klientowi. Za zestaw każdy płaci ok. 25 zł :)
Schodzimy oczywiście na niższy poziom w oczekiwaniu na zamówienia. Dla chcących sobie skrócić czas oczekiwania istnieje możliwość gry w bilard.
Po ok. 15-20 min. zamówienia są gotowe, wszyscy dostajemy je jednocześnie.

Porcje są spore, można się najeść do syta, dostajemy jeszcze dodatkowe sosy czosnkowe. Panierka na rybie jest w sam raz nie przekracza wagi ryby i nie wyczuwa się smażenia na starym oleju.
Halibut świeży i dobrze przyprawiony rozpływa się w ustach. Frytki chrupiące, surówki smaczne.



Czego trzeba więcej - cisza, spokój, smaczne jedzenie, czujemy się jak w dobrej smażalni nad morzem a o taki klimat nam chodziło :)

Bar Laguna jest wart polecenia dla osób lubiących smażoną rybkę i chcących poczuć lub przedłużyć sobie trochę wakacyjnych wspomnień.
http://www.bar-laguna.pl/

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy a przed nami ponownie 20 km, więc czas w drogę powrotną.



Do zobaczenia za tydzień w kolejnych smakach.

OCENA:

                                                                                           
Wystrój
3 kółka
Jakość obsługi i szybkość zamówienia
5 kółek
Wielkość porcji
5 kółek
Jakość i smak potraw
5 kółek
Ceny
5 kółek

środa, 15 lipca 2015

Wycieczka nr 5: Trasa wzdłuż Wisły -Most Poniatowski -Most Łazienkowski


Ahoj !!!

Spotykamy się jak zwykle pod "3pokojami z kuchnią" i dzisiaj ustalamy, że zrobimy wycieczkę wzdłuż Wisły po praskiej stronie.



No to ruszamy!!!




Trasę pokonujemy wzdłuż ulicy Toruńskiej, Wysockiego, Odrowąża, Starzyńskiego do mostu Gdańskiego. Trasa wygodna bo cały czas mamy ścieżkę rowerową. Ah ta Warszawa jednak trochę się zmienia i staje się bardziej przyjazna rowerzystom.
Przed mostem zjeżdżamy w dół przy zoo i mijając zoo zjeżdżamy nad samą Wisłę wzdłuż której prowadzi piaszczysty szlak rowerowy.
Docieramy szlakiem pod most Poniatowskiego a tam życie nocne Warszawy w pełni - gwarne kluby i knajpki, na plaży mnóstwo ludzi siedzących przy grillach i podziwiających panoramę Warszawy.


Nasze kubki smakowe łaskoczą zapachy kulinarne, rozmowy schodzą na tematy o jedzeniu i różnych rodzajach kuchni, pada nawet propozycja, że może odpoczniemy w którejś knajpce po drodze, ale niektórzy z pewną dozą nieśmiałości nie są jeszcze pewni więc nie naciskamy ale w ramach integracji (w końcu to już nasza 5 wycieczka) postanawiamy zakończyć dzisiejszą trasę w naszym lokalnym pubie i tam zrobić już wstępne plany na kolejną wycieczkę.
Propozycja zaakceptowana, więc ruszamy ale jeszcze chcemy dojechać do mostu Łazienkowskiego i dopiero wracać.

Do mostu Łazienkowskiego trasa wyniosła ok 15 km.



Wracamy tą samą trasą. Piaszczysty szlak wzdłuż Wisły, piękno przyrody, wieczór wśród niektórych Panów wyzwala to żyłkę rywalizacji i jazdy crossowej i w taki sposób pokonują ostatnie kilometry w iście sprinterskim tempie i odłączając się od grupy na którą zaczekali na końcu trasy.

Docieramy szczęśliwi do lokalnego pubu Corner

Każdy wspomina nastrój pod mostem Poniatowskiego i unoszące się aromaty, padają nowe propozycje - "załóżmy bloga", "testujmy lokalne restauracje, bary", "oceniajmy je na blogu", "połączmy przyjemne z pożytecznym"...a że okazało się że każdy z nas ma różne doznania kulinarne i uwielbiamy dobrą kuchnię na efekty nie trzeba było czekać długo.

Od kolejnej wycieczki odwiedzamy lokalne restauracje, bary, testujemy potrawy i oceniamy całość na blogu a każdą wycieczkę kończymy w lokalnym pubie robiąc plany na kolejną środę.

I tak o to cytując klasyka "narodziła się nowa, świecka tradycja" :)

Do zobaczenia za tydzień w pierwszej wycieczce z cyklu Rowerem po Smakach

środa, 8 lipca 2015

Wycieczka nr 4: Nieporęt

Ahoj !!!

Dzisiaj cały dzień synoptycy straszą wieczornymi opadami :(
Nie wiadomo co robić, jedziemy czy nie, spotykamy się czy nie, może jakaś alternatywa...ale do odważnych świat należy i zobaczymy co będzie.

"3pokoje z kuchnią" standardowe miejsce zbiórki, godz. 20 i tylko 3 osoby, czekamy kwadrans studencki, dociera jeszcze jedna koleżanka, nie ma co już dłużej czekać jednak reszta się wystraszyła.
W tak zwanym międzyczasie ustaliliśmy, że jedziemy do Nieporętu.

No to ruszamy !!!



Jedziemy przez Kobiałkę gdzie zjeżdżamy na szlak rowerowy wzdłuż kanału Żerańskiego i po ok. 18 km jesteśmy w Nieporęcie nad Jeziorem Zegrzyńskim.
Odpoczywamy trochę racząc nasz wzrok pięknym zachodem słońca, pusta plaża, ciepła woda w jeziorze aż żałujemy, że nie wzięliśmy strojów kąpielowych, uzupełniamy płyny no i oczywiście standardowo wykonujemy pamiątkową fotografię.





W drodze powrotnej trochę dla urozmaicenia, zmieniamy trasę i jedziemy przez Stanisławów i Kobiałkę. Również w drodze powrotnej wyszło ok 18 km.

Wycieczka była super, idealna pogoda na rower bo nie było za gorąco i samopoczucie od razu lepsze po spaleniu tylu kalorii.
Nie spadła ani jedna kropla deszczu choć i na to byliśmy przygotowani także nie zawsze można ufać synoptykom :)

Do zobaczenia za tydzień.

środa, 1 lipca 2015

Wycieczka nr 3 -Fontanny: Most Północny




MULTIMEDIALNY PARK FONTANN


Propozycja trasy? Fontanny...Wyruszamy grupką 10 osób. Cel trasy- Multimedialny Park Fontann-kompleks czterech, cudownie rozświetlonych fontann, znajdujących się na Nowym Mieście (wszyscy nazywają to miejsce Starym Miastem).


Kilka słów o historii...
Blog ten jest o rowerowaniu i kuchni (jak się później okaże), ale ja chciałabym mu nadać również funkcję edukacyjną :) Uczymy się przecież całe życie.

 Czy wiecie, że...
  1. Park Fontann uruchomiono 7.05.2011 r. na rocznicę 125-lecia Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji
  2. w nieckach zamontowanych jest 367 dysz wodnych, w tym 227 sterowanych cyfrowo
  3. w basenach są 22 pompy tłoczące wodę
  4. fontanny rozpoczynają pracę o 8:30, kończą o 22.30
Wracając do rowerowania...To było moje pierwsze spotkanie z uczestnikami Wieczornego rowerowania po Białołęce i pierwsze przejechane km.
Nowi znajomi wydali się bardzo sympatyczni, przywitali nas (mnie i mojego męża) uśmiechem, widać było, że poznali się już wzajemnie. A my dwie świeżynki.., no cóż trzeba będzie nadrobić zaległości poznawcze.

Wyruszyliśmy w 10-tkę z "punktu spotkań". Trasa wzdłuż Trasy Toruńskiej---> Rondo Żaba---> Most Gdański---> Fontanny.


Odpoczynek :) Krótki postój, uzupełnienie płynów i pierwsza w historii, wybaczcie nie będę teraz skromna, ale to ja zapoczątkowałam ten rytuał :) No więc...- kilka pamiątkowych zdjęć i selfie... na Facebooka obowiązkowo!




Pogoda cudowna, ale wracać trzeba. Pedałujemy z powrotem na Białołękę. Wracamy inną trasą...a tak,  żeby było ciekawiej! ---> lewy brzeg Wisły---> ścieżka rowerowa od Mostu Gdańskiego---> do mostu im. Marii Skłodowskiej-Curie (zwanym Północnym)---> Modlińska---> Płochocińska---> Ostródzka.

Na liczniku 33 km.




To moje pierwsze rowerowanie można nazwać naszym pierwszym rowerowym raczkowaniem...
Dlaczego? Nie było jeszcze wtedy żadnej kulinarnej degustacji, ani zwyczaju ostatniego przystanku w Cornerze- na doładowanie bateryjek.
To bowiem wykluło się dopiero później...

Roweruje nasza grupa cała,
Za to należne ukłony i chwała.
By tras nie zabrakło...
By nie zgasło światło ulicznych lamp...
Rowerujemy do pierwszych śniegów,
Dobijamy po kolei do wszystkich brzegów.
Taki jest nasz ambitny plan...
                                                               E.K.