środa, 15 lipca 2015
Wycieczka nr 5: Trasa wzdłuż Wisły -Most Poniatowski -Most Łazienkowski
Ahoj !!!
Spotykamy się jak zwykle pod "3pokojami z kuchnią" i dzisiaj ustalamy, że zrobimy wycieczkę wzdłuż Wisły po praskiej stronie.
No to ruszamy!!!
Trasę pokonujemy wzdłuż ulicy Toruńskiej, Wysockiego, Odrowąża, Starzyńskiego do mostu Gdańskiego. Trasa wygodna bo cały czas mamy ścieżkę rowerową. Ah ta Warszawa jednak trochę się zmienia i staje się bardziej przyjazna rowerzystom.
Przed mostem zjeżdżamy w dół przy zoo i mijając zoo zjeżdżamy nad samą Wisłę wzdłuż której prowadzi piaszczysty szlak rowerowy.
Docieramy szlakiem pod most Poniatowskiego a tam życie nocne Warszawy w pełni - gwarne kluby i knajpki, na plaży mnóstwo ludzi siedzących przy grillach i podziwiających panoramę Warszawy.
Nasze kubki smakowe łaskoczą zapachy kulinarne, rozmowy schodzą na tematy o jedzeniu i różnych rodzajach kuchni, pada nawet propozycja, że może odpoczniemy w którejś knajpce po drodze, ale niektórzy z pewną dozą nieśmiałości nie są jeszcze pewni więc nie naciskamy ale w ramach integracji (w końcu to już nasza 5 wycieczka) postanawiamy zakończyć dzisiejszą trasę w naszym lokalnym pubie i tam zrobić już wstępne plany na kolejną wycieczkę.
Propozycja zaakceptowana, więc ruszamy ale jeszcze chcemy dojechać do mostu Łazienkowskiego i dopiero wracać.
Do mostu Łazienkowskiego trasa wyniosła ok 15 km.
Wracamy tą samą trasą. Piaszczysty szlak wzdłuż Wisły, piękno przyrody, wieczór wśród niektórych Panów wyzwala to żyłkę rywalizacji i jazdy crossowej i w taki sposób pokonują ostatnie kilometry w iście sprinterskim tempie i odłączając się od grupy na którą zaczekali na końcu trasy.
Docieramy szczęśliwi do lokalnego pubu Corner
Każdy wspomina nastrój pod mostem Poniatowskiego i unoszące się aromaty, padają nowe propozycje - "załóżmy bloga", "testujmy lokalne restauracje, bary", "oceniajmy je na blogu", "połączmy przyjemne z pożytecznym"...a że okazało się że każdy z nas ma różne doznania kulinarne i uwielbiamy dobrą kuchnię na efekty nie trzeba było czekać długo.
Od kolejnej wycieczki odwiedzamy lokalne restauracje, bary, testujemy potrawy i oceniamy całość na blogu a każdą wycieczkę kończymy w lokalnym pubie robiąc plany na kolejną środę.
I tak o to cytując klasyka "narodziła się nowa, świecka tradycja" :)
Do zobaczenia za tydzień w pierwszej wycieczce z cyklu Rowerem po Smakach
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz