Ahoj!
Leje...
Od rana leje, z niewielkimi przerwami na mżawkę...
Ogólnie...lipa...
Nasz czat rowerowy aż się grzeje od burzy mózgów i argumentów "za" i "przeciw".
Niby zimno strasznie nie jest, ale ślisko, mokre liście na jezdni i kałuże...A my dość lubimy nasze rowerki i nie chcemy zbytnio narażać je na fontanny wody z błotem, które z dużą dozą prawdopodobieństwa zapodałby na nie co któryś tam kierowca!
Ale taki deszcz to nie deszcz, dla wielu z Nas taka mżawka niestraszna, ale może bardziej odpowiedzialnie byłoby jednak sobie odpuścić i nie narażać siebie i kierowców aut na zbędne ryzyko?
Postanawiamy odpuścić - ewentualnie zrobić sobie przejażdżkę w innym terminie. Tylko co z naszym wspólnym wieczorem?
Reszta była niezdecydowana, więc obie z Renatą ustaliłyśmy, że bez względu na pozostałych postanowimy choć w części zadość uczynić naszej cowtorkowej, świeckiej tradycji i zakończyć dzień w Cornerze - choćby we dwie! i w końcu zrobić test tutejszego żarełka :) bo zawsze tutaj kończymy rowerowanie a nigdy nie było okazji aby go przetestować, więc jest okazja :)
Tak więc trasa dzisiejszej wyprawy wygląda następująco;) : całość ok. 0 km :)
Dotarłyśmy i...bardzo szybko okazało się, że możemy liczyć na naszą ekipę: stanowimy jednak team, który lubi się ze sobą spotykać i bawić nawet gdy okoliczności są inne od tych co zwykle!
Zebrał się prawie cały skład i zdecydowaliśmy, że jeśli nie możemy jeździć to chociaż coś zjedzmy i kolejny "punkt programu" będzie się zgadzał z planem dnia rowerowego!
A jeśli "Corner Pub" i jedzenie to: zapiekanki albo skrzydełka z frytkami! które są całkiem niezłe !
Żołądki pełne, buzie uśmiechnięte, nastroje pozytywne, my sami naładowani dobrą energią na resztę tygodnia - substytut wycieczki okazał się strzałem w dziesiątkę! I choć brakowało troszkę adrenaliny płynącej z wieczornego wysiłku, to chyba dobrze czasem pozwolić na to, aby rozsądek zwyciężył - bezpieczeństwo przede wszystkim!
A jak się ponownie okazało "chcieć to móc", więc zjedliśmy i mogliśmy ocenić kulinaria nowego miejsca...
Cóż, że tym razem była nim nasza cotygodniowa "Przystań"?
Cóż, że tuż za rogiem?
Cóż, że piechotą?
Ważne, że było miło, smacznie i że znów wszyscy razem - w tym nasza siła i urok;)!!!
Trzymamy kciuki za lepszą pogodę w przyszłym tygodniu i do zobaczenia w następnej wycieczce!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz