wtorek, 6 października 2015

Wycieczka nr 18: Kanapkowe PaństwoMiasto

Ahoj Rowerowi Smakosze !!!

Mała zmiana od tego tygodnia zaczynamy rowerować we wtorki ponieważ mamy "tańczących rowerzystów" i w środy w czasie kiedy jeździliśmy będą się spełniać na parkiecie.

Ponownie nasi "rowerowi cieniasy" wystraszyli się zimna :). Renata i Paweł są usprawiedliwieni bo chorują :) po powrocie z ciepłych krajów nie mogą się zaaklimatyzować i łapią wszystko co leci. Życzymy zdrówka i jak najszybszego dołączenia do Nas.

Jak zwykle ruszamy spod 3 pokoje z kuchnią standardowo punkt 19.00. Na starcie pojawiają się tylko a może aż 4 osoby.
"Babskie grono" błyszczące i widoczne na kilometr :) chwilę przed startem relaksuje się na leżaczkach.

Jedziemy Toruńską - Mostem Grota (usilnie testujemy nową ścieżkę rowerową) - wzdłuż Wisły po lewej stronie - Międzyparkową - Andersa i jesteśmy na miejscu czyli PaństwoMiasto.



 Bardzo miłym zaskoczeniem dla nas są stojaki na rowery.
 Ale to nic jest tam również stacja naprawcza, naprawdę "prorowerowe" miejsce.


Wchodzimy do środka...tam kolejne miłe zaskoczenie: mnóstwo miejsca ale i mnóstwo ludzi przy stolikach. Widać, że to miejsce z klimatem,



 do którego się wraca-czy to spotkać się ze znajomymi, czy to posiedzieć z laptopem i popracować ( WiFi Free) i zjeść. 


No właśnie: zjeść... Zamówiliśmy kanapki z wołowiną i łososiem z dodatkiem świeżych warzyw i kiełków.

Kanapka z wołowiną:




Kanapka z łososiem:



Kanapki były bardzo smaczne. Po przyniesieniu pieczywko było jeszcze ciepłe. W środku "na bogato" ilość łososia i wołowiny zadziwiająca, warzywa świeże no jedyne ale... to w mojej kanapce tej z łososiem jak to nazwałam były "pędy bambusa". Rzeczywiście były to kiełki prawdopodobnie słonecznika ale nie do końca pasowały do tej kanapki. Smakowo mi również nie odpowiadały bo twarde. Myślę, że lepszym rozwiązaniem w niej byłyby kiełki rzodkiewki i świetnie by wtedy współgrały z rybą. Ale ogólnie było pyszne.

Degustacji postanawiamy jednak dokonać na zewnątrz-mimo późnej pory jest dość ciepło, a organizmy rozgrzane intensywną jazdą (ekipa dotarta w bojach, więc tempo było dość szybkie;)-korzystaliśmy bo nie zawsze możemy sobie na takie pozwolić ;-p! ) więc szkoda nam było "kisić" się w lokalu. 


Jesteśmy też dość osobliwym towarzystwem, więc budzimy lekkie zdziwienie siedząc nocą przy zewnętrznym stoliku wkomponowanym w parapet, ale zapodajemy sobie muzyczkę z netu (właśnie audycję rozpoczęło zaprzyjaźnione Radio  KiS)

Nasze pokłady energii i spontanicznych zachowań znów okazały się niespożyte, więc na pniu wymyśliliśmy, że skoro już jesteśmy na Woli...a siedziba studia jest na Bielanach....a audycja jest w trakcie....to jedziemy się przywitać na antenie! Wszak jedno z Nas ma swoją audycję w cotygodniowej ramówce a drugie (wprawdzie sporadyczno-gościnne-ale zawsze ;-) ! ) też pewne udziały w tym projekcie więc jedziemy prawie jak "do siebie" :-) !
Tak więc kierunek:  Radio KiS,! 

Dlatego droga powrotna biegnie przez Plac Wilsona, uliczki Bielan do Żeromskiego ,gdzie w urzędzie dzielnicy Bielany znajduje się siedziba Radia.
Krótkie powitanie słuchaczy na antenie, wymiana zdań z prowadzącym audycję PanKiS i powrót-oczywiście nową ścieżką rowerową wzdłuż Armii Krajowej i Toruńskiej.
I taka "wkrętka" jeszcze na koniec: dziś nasi "Nawigatorzy" wycieczki mieli chyba popsute GPS-y, bo że na nowej ścieżce troszkę błądziliśmy, to OK ale...żeby na prostej drodze zaczepiać (subtelnie wyselekcjonowane) osoby płci ...różnych (:-p!) z pytaniem: "Przepraszam! Czy prosto to tędy?" to już dla mnie było dość...podejrzane ;-)?! Oby do następnego wtorku Im się naprawiło ;-/...

Oj i bym zapomniała o naszym niecodziennym spotkaniu z rodziną dzików przy wjeździe na Most Grota, które chyba za daleko się zapędziły i nie miały możliwości ucieczki. My byliśmy w bezpiecznej odległości ale nie wiem chyba byśmy musieli włączyć "piąty bieg" jakby miały ochotę się udać w naszą stronę.




Zakończenie - tam gdzie zwykle...
Po tym wieczorze jednak stwierdziliśmy, że na przyszłość trzeba będzie rozważyć opcję przeniesienia naszych kolejnych porowerowych posiadówek już wnętrza lokalu, gdyż tym razem temperatura spadła w okolice zera ( brrrr...) i musieliśmy się posiłkować kocykami ;)!
Zapały jednak nie stygną - byleby tylko pogoda dopisała ( czytaj: "nie padał deszcz, czy też jakowy inny-równie nieprzychylny opad atmosferyczny;)")! Temperatura nam niestraszna!

Całość ok. 34 km.


Do zobaczenia za tydzień w Nowych Smakach...

Ocena:
                                                                                        
Wystrój
 4 kółka
Jakość obsługi i szybkość zamówienia
 5 kółek
Wielkość porcji
 5 kółek
Jakość i smak potraw
 4,5 kółka
Ceny
 4,5 kółka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz