"Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę, musisz się poruszać naprzód."
Na zakończenie ostatniej wycieczki w środę, Renata rzuca propozycję złamania trochę schematu i zorganizowanie wycieczki w sobotę, ale dlaczego...bo stworzyliśmy super grupę, bo bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, bo kochamy jazdę na rowerze, bo uwielbiamy poznawać nowe smaki, a w sobotę akurat jest...zlot Food Trucków na błoniach Stadionu Narodowego, czy może nas tam zabraknąć jako Rowerowych Smakoszy - OCZYWIŚCIE, ŻE NIE !!!
Umawiamy się na sobotę na godz. 14, kto może niech przyjeżdża lub spróbuje zmienić swoje plany.
I w taki to sposób zbiera się grupa 8 osób.
Ruszamy jako nieformalne i tajemne jury, nasze opinie na pewno będą bardziej obiektywne bo ONI się nas nie spodziewają, ha, ha, ha...
Ruszamy wzdłuż ulicy Toruńskiej, Odrowąża do ronda Żaba później do mostu Gdańskiego gdzie zjeżdżamy nad Wisłę i po ok. 16 km docieramy do Stadionu Narodowego.
Na błoniach Stadionu tłum ludzi, nie da się jechać rowerem, więc przypinamy rowery do ogrodzenia (parking dla samochodów był ale po co organizator ma robić dla rowerów przecież rowerzyści u nas są tak mało popularni i tylko przeszkadzają kierowcom na drogach, taka mała dygresja).
Ruszamy wzdłuż alei gdzie stoją food trucki (podobno ma być ich 80), patrzymy co oferują, jakie ceny. Oferta jest duża - burgery z wołowiny, burgery z dziczyzny, mnóstwo dodatków do burgerów, kuchnia włoska, hiszpańskie tapasy, belgijskie frytki, zapiekanki, hot-dogi, ciasta, pieczone batony???, nawet smakołyki z Jamajki, słodkości na patyku, lody, lemoniada i wiele, wiele innych...
Tłoczno było ... ale daliśmy radę.
Każdy wybiera różne burgery, różne kuchnie, jakieś napoje, przekąski, dlatego tutaj nie będzie opisów testowanych potraw tylko każdy w kolejnych postach opisze swoje doznania kulinarne.
Zapraszamy do lektury tych postów.
Po spróbowaniu kilku potraw, najedzeni stwierdzamy, że przydałaby się...drzemka :)
Ruszamy do pobliskiego sklepu gdzie kupujemy napoje izotoniczne dla wzmocnienia i zjeżdżamy na plażę nad Wisłę a tam robimy sobie 20 min. sjestę, tego nam brakowało :)
Wracamy szlakiem wzdłuż Wisły aż do trasy Toruńskiej czyli mostu Grota-Roweckiego.
Odkrywamy nowy szlak który nazywa się szlakiem Golędzinowskim. Trasa super. Z lewej strony rzeka, po prawej łąki i drzewa, a później już wzdłuż trasy Toruńskiej do końca. W sumie zrobiliśmy ok. 33 km.
Na pożegnanie i podsumowanie świetnie spędzonego dnia lądujemy w pubie Volta kończąc dzbankiem izotonika :)
Zapraszamy w środę.
PS.
Marcin, cytat dla Ciebie:
" Niewiele osób zdaje sobie sprawę,
że zmieniając wysokość siodełka zaledwie o kilka centymetrów,
zmienia się praca każdego mięśnia, który jest odpowiedzialny za pedałowanie."





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz