sobota, 29 sierpnia 2015

Festiwal Food Trucków oczami i smakiem Agnieszki

No dobra pora opisać swoje doznania kulinarne z sobotniej wycieczki na Festiwal Food Trucków.

Było bardzo tłumnie i ciężko było się zdecydować "u kogo zjeść".  Pomyślałam skoro jest to już kolejna tura festiwalu to spróbowałabym burgera u zwycięzcy z poprzedniego roku Kill Grill Burger & Sandwich Bar i zobaczyła czy faktycznie jest taki świetny. Chyba musiał być świetny skoro jury to ich wskazało na zwycięzcę.
Sławku mam nadzieję, że się nie obrazisz ale pożyczam twoje zdjęcie :)


Po zerknięciu na Menu i jakie mają w swojej ofercie rodzaje burgerów zdecydowałam się na klasycznego ponieważ albo mi nie pasował ser pleśniowy albo inne dodatki (nie jadam wszystkiego
i potrafię najpierw wygrzebywać z potrawy te składniki, które mi nie pasują a potem dopiero biorę się za jedzenie)  

Kolejka była ogromna, ponad 20 min oczekiwania. 
Ceny burgerów od 17 zł za klasycznego do nawet 30 zł z różnego rodzaju "ekskluzywnymi " i czasami dziwnie brzmiącymi dodatkami.

Po odebraniu długo oczekiwanego burgera w super zachwalającym go opakowaniu





 i wyjęciu go z kartonika strasznie mnie zirytowało  to, że cały papierek był zamoknięty jakimś sosem i musiałam jeść ostrożnie aby się nie zachlapać.

  • Bułka..... no to była jakaś masakra, zimna, twarda sucha.
  • Mięso.... za suche i jak dla mnie w smaku "bezpłciowe" :) no ale koleżanki i koledzy powiedzieli, że takie mięso ma być :). Byłoby lepsze gdyby była odrobinka soli (tylko nie myślcie, że lubię solone rzeczy bo tak nie jest, w domu sól jest używana w minimalnych ilościach - frytek nie solę ). 

To był mój drugi  prawdziwy burger w życiu. Pierwszy raz jadłam burgera na jednej z naszych wycieczek na Puławskiej w Warburgerze i naprawdę był on dużo lepszy. No oczywiście pomijając "hamburgery" z Mc Donald ale to "inna liga".
  • Warzywa... świeże, sałata chrupiąca i w dużej ilości
  • Sosy... aż za dużo wyciekające z bułki

Po zjedzeniu go pomimo, że pora obiadowa była, a rano lekkie śniadanko tylko zjadłam nadal czułam się głodna....no i co ? 
......poszłam po drugiego burgera ale tym razem do "innego" trucka. 
Już się nie sugerowałam czołowymi wynikami z zeszłego roku tylko z polecenia :). 
Wybór padł na Gold Digger Food Truck.


I to był strzał w dziesiątkę :). Oczywiście wzięłam również klasycznego burgera. Poprosiłam Pana tylko aby nie dokładał mi cebuli bo nie lubię.
Ceny przystępne od 14 zł do 19 zł.
Czas oczekiwania 10 min. Chusteczki postawione w widocznym miejscu :)


No i teraz najważniejsze podsumowanie burgera nr 2:
  • bułka... ciepła i chrupiąca
  • mięso ... pyszne, soczyste, delikatny smak (może była odrobina soli :) )
  • warzywa ... ubogo, ale świeże
  • sosy ... w sam raz, smaczne
Burger również był mały gdybym, go zjadła jako pierwszego to również bym i po nim była nienasycona.

Zwycięzca z zeszłego roku nie powalił swoim burgerem i drugi raz już nie skorzystam z ich oferty.
Na następny festiwal pewnie też się wybierzemy a w międzyczasie "potestujemy" inne smaki w środowe wieczorne rowerowania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz