środa, 26 sierpnia 2015

Wycieczka nr 11: Bar nad Stawem -Tarchomin


Ahoj Rowerowi Smakosze !!!

Kolejna środa, więc - "Może byś tak Damian wpadł popedałować"...

Polecam, fajny kawałek Lecha Janerki dla rowerzystów - https://www.youtube.com/watch?v=R0jpIzJy2VY

No dobra, do rzeczy, dzisiejszym celem jest "Smażalnia Ryb - Bar nad stawem na warszawskim Tarchominie
No to ruszamy, ekipa jak zwykle dopisała, wszyscy mają wyśmienite humory.



Trasę pokonujemy po Zielonej Białołęce, Białołęka Dworska, Dąbrówka Szlachecka, staramy się wybierać jak najmniej ruchliwe drogi, przejeżdżamy obok oczyszczalni Czajka (nie śmierdzi...), Mehoffera, przez Fort Pionek i już jesteśmy na miejscu po przejechaniu 14 km.

Teren smażalni wygląda ładnie i na zadbany - dużo zieleni, boisko do siatkówki, plac zabaw dla dzieci, dużo stolików na zewnątrz i...jak nazwa wskazuje jest staw nad którym jest urokliwy pomost ze stolikami. Teren robi wrażenie i na pewno zasługuje na uznanie.



Zamawiamy różne potrawy przy barze gdzie zamówienia przyjmują 2 osoby – zupa rybna, dorsz (nie starczyło dla wszystkich bo się skończył), sandacz (nie starczyło dla wszystkich bo się skończył), halibut (nie starczyło dla wszystkich bo się skończył)…do tego frytki, surówki.
Ceny na poziomie - zupa rybna 9 zł, najdroższy sandacz 10 zł za 100g, dodatki po ok. 5 zł.
Mimo nazwy lokalu w karcie są również dania mięsne z grilla.
Każdy dostaje brzęcząco-świetlny przywoływacz czyli jak nasza potrawa jest gotowa to urządzenie na stoliku zaczyna świecić i brzęczeć co oznacza, że możemy sobie sami odebrać danie przy barze - samoobsługa.


Wybieramy stoliki na zewnątrz i czekamy na zamówienie - średnio ok 20 min, najdłużej czekaliśmy na halibuta czyli niestety część już zjadła a ostatni dopiero odbierali zamówienia.



Włącza się pierwsze urządzenie, pierwsze potrawy gotowe czyli zupa rybna.
Odbieramy i...plastikowe miski, plastikowe sztućce!!! a tak zapowiadało się dobrze.
Zanurzamy plastikowe łyżki w zupie, jakoś to smakuje rybą, ale...GDZIE SĄ KAWAŁKI RYBY !!!, niestety z tych co jedli zupę nikt nie znalazł ani kawałka ryby ale za to jaka niespodzianka, w zupie była jakaś kasza, pęczak??? pierwszy raz jadłem taką zupę, dobry wypełniacz na i tak małą porcję. Zupy nie polecamy.
Zaczynają brzęczeć kolejne urządzenia, odbierają smażoną rybę też niestety na plastikowych talerzach i z plastikowymi sztućcami.


Ryba jest już smaczniejsza, dobrze wysmażona, frytki i surówki smaczne.

Niestety, jedzenie z "plastikowej zastawy" obniża poziom tak dobrze zapowiadającego się lokalu a i niektóre potrawy jak wspomniana zupa rybna pozostawiają wiele do życzenia.
Może jakaś rewolucja kulinarna temu lokalowi by się przydała.

Minusem również było oświetlenie tzn. jego brak. Po wielokrotnych prośbach zostało włączone ale to tak jakby go nie było. Musieliśmy szybko kończyć jeść bo właściciele dawali nam "delikatnie do zrozumienia" opuszczając rolety, że imprezy czas koniec :(.

My nie polecamy tego lokalu i na pewno tam nie powrócimy.

Wracamy prawie taką samą trasą. Na licznikach 28 km.


Do zobaczenia w kolejnych smakach.

OCENA:

                                                                                        
Wystrój
4 kółka
Jakość obsługi i szybkość zamówienia
2 kółka
Wielkość porcji
3 kółka
Jakość i smak potraw
2 kółka
Ceny
4 kółka



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz