...a może raczej: Hola Rowerowi Amigos!
Wyjątkowo piękna, ciepła i słoneczna - jak na połowę września - środa musiała zostać zwieńczona tradycyjnym rowerowaniem.
Zbiórka - wiadomo - 3 Pokoje z kuchnią; start - 19:30 (wyjątkowo opóźniony); uczestnicy - dziewięcioro zdeterminowanych rowerowych amigos; plan - przygoda z hiszpańską kuchnią.
Wycieczka prowadziła wzdłuż Trasy Toruńskiej - nowo otwarta ścieżka rowerowa z milionem zjazdów i wjazdów po obu stronach mostu dała niektórym nieźle w kość; dalej wzdłuż Wisłostrady, Bednarską, Dobrą i (tu prawdziwe wyzwanie) Karową w górę aż do Krakowskiego Przedmieścia, przez Park Saski, do ulicy Grzybowskiej, prosto do Sol y Sombra.
Na miejscu pierwsze miłe zaskoczenie - stojak rowerowy. Wprawdzie tylko na pięć rowerów, ale powiedzmy sobie szczerze - nie ma drugiej takiej wymagającej grupy rowerzystów jak my, dlatego pięć miejsc parkingowych dla bicykli to naprawdę jest ok;)
Gości w lokalu tylu, że ledwo udało nam się zająć jakieś miejsce.
Przemiła kelnerka (naprawdę miła - nawet śmiała się z naszych nieśmiesznych żartów;) ) pomogła nam dokonać (właściwego mamy nadzieję) wyboru:
- Plato de Embutido y Queso Manchego / talerz wędlin i sera Manchego (dobre!)
- Ciepłe pieczywko
- Calamares en la Masa / kalmary w cieście (bardzo dobre!)
- Chorizo al Sidra / chorrizo duszone w cydrze (bardzo dobre!)
- Parrillada de Verduras / grillowane warzywa (niezłe)
- Patatas Bravas / ziemniaki w sosie Brava (bardzo dobre!)
- Pimientos de Padrón / pieczone papryczki Padron (ja i Kaśka uważamy, że bardzo dobre, ale pozostali uznali, że słabe i za gorzkie:/ Kaśka potwierdzi - reszta się nie zna na dobrym jedzeniu:P)
- Tortilla Española / tortilla z ziemniakami i cebulą (niezłe)
W lokalu przewidziano miseczkę oliwek jako starter - bardzo miły bonus :)
I tak oto, po męczącej drodze, amigos rozpoczęli wyżerkę w hiszpańskim stylu.
Przysmaki znikały z talerzy w tempie błyskawicznym i zanim amigos się zorientowali, to było pozamiatane.
Niewiele myśląc, wszyscy postanowili nadwyrężyć założony budżet i tak oto na stół wjechały raz jeszcze, a nawet dwa razy jeszcze Patatas Bravas oraz:
- Gambas al Ajillo / krewetki w sosie czosnkowym (bardzo dobre!!!), które zostały pożarte w jakieś 5 sekund.
Niestety Agnieszka zanim zdążyła zrobić zdjęcie krewetki po prostu zniknęły z talerza :)
Droga powrotna była o tyle przyjemniejsza, że z górki a nie pod górkę. Tamką w dół naprawdę jedzie się super:) Potem był Most Świętokrzyski, ścieżka wzdłuż wybrzeża i tuż za mostem na ścieżce... stadko wyluzowanych, pasących się dzików z dziczkami mniejszymi. Sorry, ale z tych emocji nikt nie zrobił zdjęcia :(
Dalej wracaliśmy naszą stałą trasą przez Rondo Żaba, Odrowąża, Wysockiego i wzdłuż Trasy Toruńskiej, prosto do pubu Corner. Wynik: 33 km.
Do zobaczenia za tydzień! Chao!
OCENA:
|
Wystrój |
4 kółka |
|
Jakość obsługi i szybkość zamówienia | 5 kółek |
| Wielkość porcji |
5 kółek |
|
Jakość i smak potraw |
5 kółek |
|
Ceny |
4 kółka |














Potwierdzam opinię Renaty-reszta się nie zna ;)! Skoro zachwycali się niedosolonymi ziemniakami w sosie pomidorowym ;-p...Phi...W domu robię lepsze :-) ! Papryczki były specyficzne ale naprawdę godne polecenia i zaskakiwały smakiem! Mnie jeszcze dodatkowo urzekły oliwki-a znam się trochę na nich - naprawdę mam pojęcie jak powinna smakować dobrze zamarynowana oliwka! Te hiszpańskie były zupełnie inne niż znane mi z basenu Morza Śródziemnego,ale moje zaskoczenie było jak najbardziej pozytywne! No i fotkę krewetek nadrobimy,bo już się umówiliśmy na inaugurację 20-tej wyprawy,że zrobię meeega porcję shrimps'ów wg.przepisu który prawdopodobnie tutaj wykorzystują -tyle że będą smażone na pancerzach i w magicznym rozmiarze 16/20 ;-)!
OdpowiedzUsuńoj tak taps rządzą :)
OdpowiedzUsuń