środa, 12 sierpnia 2015

Wycieczka nr 9: Puławska -rowery na burgery

Ahoj Rowerowi Smakosze!

Środa, środa, dzień... rowera na burgera:)
Jak co tydzień i dziś spotkaliśmy się w 3Pokojach z Kuchnią na wspólne rowerowanie i degustowanie.


 Trasa z pozoru miała być szybka, łatwa i przyjemna: najpierw wzdłuż Trasy Toruńskiej, przez Bródno do Mostu Gdańskiego i dalej po lewej stronie Wisły wzdłuż rzeki, potem Gagarina, przez Park Morskie Oko, aż do Puławskiej - prosto do Warburgera. Pierwsze trudności napotkaliśmy na nowo oddanych bulwarach nad Wisłą - tłumy ludzi zbierających się w coraz większe grupy nie pomagały nam w sprawnym przemieszczaniu się. W końcu atrakcją dzisiejszej nocy mają być spadające perseidy :)
Uff, udało się, przedarliśmy się przez tłum, śmignęliśmy Czerniakowską, Gagarina, jeszcze tylko zakręcony kawałeczek pod górkę i oto jest i on - Warburger.


Warburger wygląda dość skromnie - klimatyczna, nieduża budka i kilka stolików na zewnątrz - ale czegóż więcej nam trzeba?
Mój wybór padł na Dzikakrowa burger (do wołowinki dodany kozi ser, karmelizowana cebulka i wiśnia, zdecydowanie moje smaki!). Wołowina idealnie wysmażona, kompozycja smakowa bez zarzutu no i świetna bułka.





A do tego domowa lemoniada. I super bonus na stolikach - mokre i suche chusteczki - każdy burgerożerca wie, o co chodzi :)
Czy ten wieczór mógłby być lepszy?

No cóż... środa, środa to też dzień... loda:)
Po dobrej lemoniadce i jeszcze lepszym burgerze deser musi być!
Nieopodal Warburgera znajduje się lodziarnia Limoni - jakiż wybór smaków! Łatwo nie było - najchętniej spróbowałoby się każdego a tu już brzuszek po burgerze całkiem pełny - ale w końcu zapadła decyzja - likier Baileys. Tylko jedno słowo przychodzi mi na myśl - pyszotka!

Dzisiejsza wyżerka była wyjątkowo udana, nieco mniej radośnie wygląda to od strony ekonomicznej:
Warburger: porządny kawał wołowiny w wykwintnej kompozycji z kozim serem to 26 złotych, do tego lemoniada 9 złotych - jak na lemoniadę trzeba przyznać - jest to dość wysoka cena.
Limoni: jedna gałka absolutnie przepysznych lodów w waflu - 5 złotych.

Nieuchronnie nadeszła pora powrotu - noc już ciemna, podświetlenie mostów wyłączone, nad Wisłą ludzi tyle, że mamy wrażenie, że przyjechało tu dziś całe mazowieckie, chwilami prowadzimy rowery obok siebie, perseidy spadają, wnosimy rowery po schodach, perseidy spadają, wsiadamy na rowery, perseidy spadają, chodnikiem nie pojedziemy, bo tłum ludzi, perseidy spadają, ludzi coraz więcej, perseidy spadają, zjeżdżamy na ulicę i po chwili... stajemy w korku na rowerach. Tego nie przewidzieliśmy;)

Łatwo nie było, ale w końcu przedarliśmy się przez ten cały tłum i niemal z prędkością światła dotarliśmy do celu ostatecznego - pubu Corner z napojami izotonicznymi dla rowerzystów.
A na licznikach 42 kilometry. Była moc!


Do zobaczenia za tydzień!

OCENA:

                                                                                           
Wystrój
4 kółka
Jakość obsługi i szybkość zamówienia
4 kółka
Wielkość porcji
5 kółek
Jakość i smak potraw
4,5 kółka
Ceny
4 kółka







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz