Witajcie!
Kolejnej środy znów spotkaliśmy się o 21:00 i tak jak było w założeniu ruszyliśmy w Białołękę...
Spod "3pokoi" wyjechaliśmy w składzie powiększonym o nowych uczestników oraz zmniejszonym o tych, którym ubiegłotygodniowy dystans okazał się zbyt wyczerpujący.
Po pierwszych kilometrach odpadła również pomysłodawczyni projektu Ania W. Zaraz na początku trasy zepsuły się hamulce w Jej rowerze i musiała zawrócić :(.
Pojechaliśmy ul. Głębocką, potem przez Osiedle "Agroman" do Trasy Toruńskiej i ścieżką przed siebie: plan był taki, żeby udać się w kierunku Zakładu Karnego na Białołęce, tyle że trasa klarowała się nam absolutnie na bieżąco;)!
Ścieżka przy Toruńskiej była rozgrzebana z jakiegoś tam powodu, więc zjechaliśmy w polne trakty i znaleźliśmy się obok SP przy ul. Juranda ze Spychowa, potem Białołęcką przez kanał, wzdłuż Zakładu Karnego a potem...potem poszliśmy na żywioł! Jechaliśmy tam, gdzie podobała nam się trasa, wjechaliśmy w piękny las, chłodzeni wieczorną bryza gnaliśmy przed siebie!
Właśnie tam, w tym lesie, gdzie droga była pusta, asfalt równy a widoki w zapadającym zmierzchu zapierały dech w piersiach okazało się, że nasze rowerowanie to nie będą przelewki. Jeden z uczestników (Paweł M. pozdrawiam Cię serdecznie; -)! ) objął prowadzenie i nacisnął na pedały...Jechałam tuż za nim...Mimo niezłej kondycji i chęci rywalizacji po pewnym czasie odpuściłam - zabrakło mi sił...Peleton został w tyle...
Kiedy objechaliśmy Szamociny i wszyscy dotarli do zjazdu na ul. Płochocińską Paweł M. powiedział, żeby się Nim nie przejmować i jechać własnym tempem, bo On tylko chciał sprawdzić swoje możliwości...(okazało się, że maksymalna prędkość którą wtedy osiągnął wynosiła ponad 50km/h ;-)!
Potem miało się okazać, że choć nie chodzi nam o to, aby między sobą się ścigać, to wszyscy największą frajdę czerpiemy z jazdy wtedy, gdy nic poza naszymi fizycznymi możliwościami nas nie ogranicza...
Płochocińską w górę, do Kobiałki, potem Ruskowym Brodem i do domów - wyprawa przez Szamociny, Białołękę Dworską i Kobiałkę zajęła nam ponad 2 godz. i pokonaliśmy łącznie ok 22km.
Chcieliśmy więcej...gdzieś poza Białołękę...Ktoś rzucił pomysł Parku Fontann na Podzamczu, ktoś zaproponował wcześniejszy wyjazd aby móc je jeszcze obejrzeć zanim się ściemni...
Rozstaliśmy się zmęczeni ale radośni, pełni ochoty na kolejne wyzwania...Następna środa...godzina 20:00...damy radę;)? Przekonajmy się wspólnie!
Do zobaczenia za tydzień!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz